Miasto się dość wyludniło w sobotnie popołudnie przy 40-stopniowym upale. Ale ci, którzy byli, pojawili się przed bramami Alei, żeby zobaczyć, co się dzieje, słysząc paradę.
– Ja myślałam, że to pielgrzymka idzie, ale fajnie to wygląda. Chodź, Piotruś - powiedziała pani z dzieckiem widząca nas na wysokości Domu Frankego (Aleja 14). Maluch nie miał może najwyraźniejszej miny, ale czy kiedyś widział szczudlarzy wyciągających do niego rękę?







- Jak im się chce tak skakać w taki gorąc? - komentowały dwie panie na przystanku koło Merkurego, skąd można dojechać do Tesco.
- Nielegalna parada jakaś - to powiedziały dwa nastolatki, które poszły już z przystanku i były z nami do końca.
- Fajne to, i jakie zgrabne te dziewuchy - babcia na przystanku dwunastki koło Rarytasu.
- Daj rączkę pani - matka dziewczynki do swej pociechy na Kwadratach, widząc, że ktoś ze szczudlarzy wyciąga rękę. Obserwowały nas obie. Ale dziecko nie bardzo chciało.
- Bo ja wiem? A ze trzydziestka jest takich na "kwadratach", szalejących - kobieta, dość młoda, telefonowała z przystanku tramwajowego. A zaraz potem zrobiła zdjęcie telefonem.













- Piraci, co nie? - ojciec do dwójki dzieci, obserwujących na "kwadratach" dwóch ziejących ogniem.
- Nawet Mikołaj ich fotografuje - ktoś widzący wśród grupy fotoreporterów Mikołaja Ataniela.
- Może będą rozdawać nam baloniki? - trzy dziewczyny czekające na "kwadratach" na czwartą przyjaciółkę, z kubkami z McDonald's w dłoniach.
- Ja się zastanawiam, jak by Miły zareagował – dwaj mężczyźni, w wieku lat ponad 20, po zobaczeniu sceny z różą.
- Takie bardzo pogodne, takie letnie - o całości, jedna z obserwujących kobiet.

Poza tym widać było wyraźne zaciekawienie jeżdżących w swych wozach policji i straży miejskiej, a klaksony, które co jakiś czas się odzywały, świadczyły, że widać nas. Wśród obserwujących można było zobaczyć przez moment plastyka Władysława Ratusińskiego (projektanta tej nowej fontanny w III Alei), a także panią z królikiem na smyczy.
Przygotował: Janusz
fot. ol@ ;)